Zauważ, że medycyna nigdy nie zajmowała się zdrowiem, zajmuje się tylko chorobami. Medycyna twierdzi, że w ogóle nie ma zdrowych ludzi, kładąc w ten sposób tłusty krzyż na zdrowiu ludzkim. Lekarze nie pomogli ani jednej osobie wyzdrowieć. Jedyne, co robią, to eliminują objawy chorób, ale nie są w stanie dotrzeć do przyczyny choroby.
organizm osobę można porównać do domu, choroby to pęknięcia w domu, smugi, pęknięcia. Lekarz to tynkarz, który po prostu umiejętnie zakrywa dziury, nie zastanawiając się, dlaczego powstały. Co więcej, zakrywa te dziury bardzo zawodnym rozwiązaniem, które zmywa się przy pierwszym deszczu. Dlatego interwencja tynkarza jest wymagana raz po raz, aż budynek się zawali i nie zostanie już nic do tynkowania. Jednocześnie dobry mistrz przede wszystkim dowie się, dlaczego pojawiły się te pęknięcia. Najprawdopodobniej wskaże na niewiarygodny fundament, na którym zbudowano sam dom. Jeśli fundament zostanie dobrze wzmocniony przez zacementowanie go niezawodną zaprawą, dziury w ścianach w ogóle się nie pojawią. Ale wcześniej tynkarz o tym nie myśli, bo i jego własny dom cierpi na zły stan zdrowia, a tynkarz nawet z własnym domem postępuje krótkowzrocznie,
Dlatego nie wierzę w medycynę, która tylko łata dziury w ludzkim ciele, jednocześnie pozwalając chorobie rozkwitnąć w ciele. Tam choroba jest dla nikogo niewidoczna, co oznacza, że można argumentować, że jest wyleczona. W przyszłości, kiedy ludzie zdadzą sobie sprawę z przyczyn chorób, lekarze nie będą potrzebni. Jednak przyszłość jest jeszcze daleko, żyjemy w teraźniejszości. Co powinien zrobić człowiek, gdy nagle zachoruje? Oczywiście do leczenia! Tylko konieczne jest wyeliminowanie nie objawów, ale przyczyny samej choroby. Jak to zrobić, teraz porozmawiamy.
Aby wyeliminować przyczynę, musisz ją najpierw znaleźć. W przypadku domu przyczyną dziur był zawodny fundament. A powodem niewiarygodnego fundamentu są niefortunni budowniczowie, którzy zamiast wysokiej jakości materiałów budowlanych używali swoich tanich odpowiedników. Dlatego przyczyną dziur są złe materiały budowlane, z których wykonany jest fundament. Mówiliśmy już o tym, które materiały budowlane dla ludzkiego ciała są dobre, a które złe.
Komórki ciała rodzą się i umierają regularnie, dzięki czemu organizm ludzki ma zdolność do samoodnowy. W ciągu około trzech lat ludzkie ciało jest całkowicie odnowione. W tym czasie stary, wyczerpany budulec jest wyrzucany z organizmu i budowany jest z nowego materiału. Jeśli dana osoba nadal dostarcza swojemu ciału niewiarygodnego materiału budowlanego, ciało będzie nadal cierpieć z powodu pęknięć i złamań (choroby). Jeśli człowiek zdecyduje się zaopatrzyć swój organizm w wysokiej jakości budulec, to w ciągu trzech lat budulec ten zbuduje mocną i niezawodną konstrukcję, na którą nie ma wpływu poezja (przeciągi, zimno, bakterie, wirusy itp.). I to właśnie nazywamy zdrowiem.
Jeśli jednak nie mamy trzech lat na zbudowanie solidnego fundamentu dla naszego zdrowia. Jesteśmy teraz chorzy i potrzebujemy pilnej pomocy. Co robić? W takim przypadku musisz wymusić zdarzenia, przyspieszyć proces aktualizacji ciała. Przede wszystkim należy usunąć z niego wszelkie żużle (pozostałości dostarczonych wcześniej złych materiałów budowlanych). Aby zrobić to szybko i skutecznie, istnieje specjalna metoda zwana POSTEM.
O poście napisano wiele książek, z których najpopularniejszą jest Cud postu Paula Bragga. Oprócz książek istnieją poradnie, w których pacjenci leczeni są postem i naturalną dietą. W tych klinikach pracują prawdziwi lekarze, lekarze z dużej litery, bo nie faszerują swoich pacjentów trującymi lekami, nie łatają dziur w ich ciele, ale biorą się za samą przyczynę choroby. Osoba, która przeszła kurację w takiej klinice, wychodzi stamtąd naprawdę zdrowa, pogodna i odmłodzona na kilka lat. Szkoda, że tych klinik jest tak mało. Wynika to z wysokich wymagań stawianych lekarzom tam pracującym. Taki lekarz, zanim przystąpi do leczenia pacjenta, sam musi być zdrowy. Każdy lekarz takiej kliniki sam przeszedł pełny cykl postów, pozbył się wszelkich chorób, a potem zajął się pomaganiem innym ludziom. Co możemy powiedzieć o naszych zwykłych lekarzach, którzy sami cierpią na wiele chorób, a jednocześnie starają się leczyć innych ludzi…
Post jako metodę leczenia chorób wymyśliła sama Natura. Wszystkie zwierzęta instynktownie stosują tę metodę. Jeśli zwierzę zachoruje, pierwszą rzeczą, jaką robi, jest zaprzestanie jedzenia. Nawet człowiek ma ten instynkt, w czasie choroby chęć na jedzenie zanika, i to nie bez przyczyny. Ignoranci z kolei siłą wpychają choremu jedzenie, twierdząc, że zależy im na jego zdrowiu.
Dlaczego post jest tak korzystny? Trawienie pokarmu jest dość energochłonnym procesem, organizm potrzebuje dużo energii do strawienia pokarmu. Podczas postu siły te są uwalniane, co oznacza, że organizm może je wydać na walkę z chorobami. Jeśli podczas normalnego (dobrze odżywionego) życia organizm wchłania substancje, to podczas postu rozpoczyna się proces odwrotny – usuwanie substancji z organizmu. Wszystkie dotychczas zmagazynowane żużle wprawiają w ruch i są wydalane za pomocą układu wydalniczego wraz z moczem, potem, a nawet oddychaniem. Podczas postu organizm nadal potrzebuje energii do swojego istnienia. Ponieważ nie otrzymuje tej energii z zewnątrz wraz z pożywieniem, zaczyna szukać wewnętrznych rezerw. Masa tłuszczowa jest spalana, zużywane są martwe komórki organizmu (a jest ich bardzo dużo), gdy martwa materia się kończy, wykorzystywane są najsłabsze żywe komórki. W ten sposób podczas postu organizm pozbywa się toksyn, nadmiaru tłuszczu, martwych i chorych komórek. I to jest PRZYCZYNA naszych chorób, co oznacza, że post eliminuje samą przyczynę.
Tymczasem chorobotwórcze wirusy i bakterie nie tylko nie są szkodnikami, ale wręcz przeciwnie, naszymi pomocnikami. Osadzając się w ludzkim ciele, nie dotykają zdrowych komórek ciała, są dla nich zbyt twarde. Choroba odżywia się przede wszystkim martwą biomasą i słabymi komórkami, przyspieszając tym samym proces usuwania tego nadmiaru ładunku z organizmu. Choroba to rodzaj padlinożercy, który przychodzi tylko wtedy, gdy zauważy dużo śmieci. Kiedy wszystkie szczątki biologiczne zostaną zjedzone i nie ma czym się żywić, choroba opuszcza ciało. Jest to naturalne, tak jak zamierzała sama Natura. Jeśli człowiek nie przestaje jeść podczas choroby, tym samym rzuca nowe jedzenie na wirusy i bakterie, a one kontynuują swoje słodkie życie, co prowadzi do przedłużającej się postaci choroby.
Lekarze przy pomocy silnych chemikaliów próbują zabić chorobotwórcze wirusy i bakterie, które osiedliły się w organizmie. Udaje im się, ale śmieci, którymi żywi się choroba, pozostają nienaruszone, co oznacza, że choroba wróci i będzie się pojawiać tak długo, jak organizm będzie przepełniony pokarmem dla bakterii i wirusów. Żużle naszego ciała są jak luksusowo nakryty stół dla zakaźnych mikroorganizmów, z których wszędzie unosi się zapach jedzenia. Bakterie i wirusy żyjące w środowisku zewnętrznym wyczuwają ten zapach i dlatego mają tendencję do czerpania korzyści z dużej ilości jedzenia. Nic dziwnego, że człowiek choruje od najmniejszego powiewu wiatru. Potem lekarze przychodzą ponownie i zabijają bakterie w tym czasie za pomocą potężnej trucizny zwanej lekarstwem. Tylko ta trucizna zatruwa nie tylko bakterie, ale także organizm ludzki, co dodatkowo podważa jego zdrowie. To się powtarza, bakterie próbują zjadać toksyny, a lekarze zabijają je trucizną. Ale za co winne są mikroorganizmy zakaźne, tylko dlatego, że chcą jeść? Niech zjedzą całą żywność, która jest dla nich przeznaczona, a same odejdą, pozostawiając organizm oczyszczony z toksyn. To jest dokładnie to, co robią naturopaci, kiedy radzą choremu głodować, gdy jest chory.
Innym objawem choroby jest wysoka gorączka. Lekarze próbują w jakikolwiek sposób obniżyć tę temperaturę. Ale nie musisz tego robić, temperatura nie jest przyczyną, ale sposób, w jaki ciało leczy. W wysokich temperaturach organizm w jak najkrótszym czasie pozbywa się toksyn i chorób. Obniżenie temperatury tylko zakłóca ten proces i spowalnia utwardzanie.
Najrozsądniejszą radą, jakiej można udzielić choremu, jest nieprzyjmowanie żadnych leków, nic nie jedzenie, picie wyłącznie czystej wody i pozostawienie organizmu do odpoczynku. Postawiony w takich warunkach organizm sam zaczyna walczyć z chorobą, a raczej nie walczyć, ale współpracować. W wyniku takiej współpracy organizm zostaje oczyszczony z toksyn, choroba ustępuje, człowiek staje się zdrowszy. Lekarze jedynie ingerują w ten proces, przedstawiając swoje działania jako troskę o zdrowie pacjenta.
Grzmot nie uderzy, wieśniak się nie przeżegna. Po co czekać, aż choroba zacznie atakować Twój organizm, skoro możesz zawczasu zadbać o usunięcie z niego toksyn. Czysty organizm nie jest interesujący dla patogennych wirusów i bakterii, ponieważ nie ma w nim pożywienia. Osoba z oczyszczonym ciałem nie zachoruje, nawet jeśli znajdzie się wśród osób ciężko chorych na choroby zakaźne.
Regularne prewencyjne głodówki to sposób na ochronę przed infekcją. Jeśli przyjmujesz dla siebie normę regularnie, raz w tygodniu, aby przeprowadzić jednodniowy strajk głodowy, będzie to dobra pomoc w drodze do zdrowego stylu życia. Dłuższe głodówki trwające 3, 7, 10, 40 dni bardzo skutecznie usuwają toksyny z organizmu, leczą go i odmładzają. Oczywiście do długotrwałych strajków głodowych należy podchodzić stopniowo. Gdy tylko człowiek zaczyna głodować, natychmiast rozpoczyna się proces usuwania toksyn z organizmu. Im bardziej się głodzi, tym silniejsze i silniejsze jest usuwanie toksyn. Dlatego jeśli nagle przejdziesz na długi post, możesz zostać zatruty odpadami, które organizm próbuje usunąć z komórek poprzez krew, mocz i pot na zewnątrz ciała. Post wymaga stopniowania. Jest dużo żużli
Najlepiej zacząć od jednodniowych postów raz w tygodniu. Dla tych, którzy nigdy tego nie robili, oczywiście, trudno będzie wytrzymać nawet jeden dzień. Aby złagodzić dyskomfort, pij dużo czystej wody (najlepiej destylowanej, ale możesz po prostu oczyścić za pomocą filtrów lub wody źródlanej). Dzień przed postem wskazane jest wykluczenie z diety mięsa, ryb i nabiału, nie spożywanie alkoholu. Jeszcze lepiej, jeśli dieta składa się ze świeżych, naturalnych produktów. Przede wszystkim od tego zależy Twoje samopoczucie w dniu postu. Wyjście z postu również powinno być stopniowe. Nie przejadaj się od razu, chociaż bardzo trudno jest się temu oprzeć. Na śniadanie możesz zjeść świeże warzywa lub owoce. Potem będziesz chciał dużo jeść, ale nie możesz się przejadać. Lepiej zagłuszyć apetyt wodą, tak jakbyś pościł drugiego dnia.
Pierwsze posty są najtrudniejsze. Wtedy zostaną przeniesione znacznie łatwiej. Jeśli masz już pewne doświadczenie w jednodniowym poście, możesz wydłużyć czas trwania postu do półtora, dwóch i trzech dni (stopniowo). Trzydniowy post można zrobić raz w miesiącu. Pomiędzy nimi będzie kilka cotygodniowych jednodniówek. Później, gdy poczujesz w sobie siłę, możesz przejść do dłuższej abstynencji od jedzenia. Każdy taki zabieg sprawi, że Twój organizm będzie coraz zdrowszy.
O sobie mogę powiedzieć, że od czasów szkolnych robię cotygodniowe jednodniowe posty. Nie musiałem głodować przez długi czas, maksimum, które przeżyłem, to siedem dni, ale planuję wydłużyć ten okres w najbliższej przyszłości. Chcę zaznaczyć, że pierwszy post, który odbyłem jako dziecko, był znacznie trudniejszy niż siedmiodniowy, który niedawno zakończyłem. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że nawet w siedmiodniowym poście pierwszy dzień jest zawsze najtrudniejszy. W tym dniu bardzo chce mi się jeść, a przez wszystkie kolejne dni mój apetyt stopniowo zanika. Ósmego dnia, kiedy trzeba było już wyjść z postu, długo myślałam o wyjściu na miasto lub ponownej głodówce. W ogóle nie miałam ochoty na jedzenie, czułam się dobrze, nie miałam zawrotów głowy, nie byłam zmęczona, nie było żadnych oznak, że żyłam bez jedzenia przez siedem dni, poza tym, że trochę schudłam. Ale bliżej obiadu zjadłam kilka jabłek, a wieczorem jeszcze kilka, plus miód. To mi wystarczyło, ale i tak nie chciałem tego jeść. Dlatego po siedmiu dniach postu czułem się znacznie bardziej komfortowo niż po jednym dniu, kiedy byłem wystarczająco głodny.
Jeszcze jedna uwaga. Na drugi dzień po jednodniowym poście pojawia się zmęczenie, suchość w ustach i silne złe samopoczucie. Ale te objawy są obecne tylko w pierwszych próbach postu. Wynika to z aktywnego usuwania toksyn z organizmu. W przyszłości ten stan znika, post staje się łatwy. Podczas postu zaleca się początkowo leżeć w łóżku, ale kiedy przyzwyczaisz się do cotygodniowego postu, dzień postu będzie dla Ciebie zwykłym dniem, w którym nie musisz leżeć w łóżku, ale możesz swobodnie chodzić o swoich zwykłych czynnościach. Podczas siedmiodniowego postu codziennie chodziłem do pracy, spotykałem się z przyjaciółmi, załatwiałem swoje zwykłe sprawy i nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Oczywiście nikomu nie powiedziałem, że umieram z głodu, dopiero gdy poczęstowali mnie jedzeniem, powiedziałem: że dzisiaj mam dzień postu, więc nie chcę nic jeść. Nie wspomniałem o siedmiu dniach abstynencji od jedzenia, żeby ludzie nie byli przerażeni i nie próbowali odwieść. Dyskusja na temat postu z ludźmi, którzy są od niego dalecy, jest zbyteczna.
Teraz mój post mija spokojnie i łatwo, czego nie można powiedzieć o pierwszych próbach takiego oczyszczenia. Oczywiście było ciężko, zawroty głowy, był stan dyskomfortu i silna ochota na jedzenie. Często po poście przejadał się, za co ciągle sobie wyrzucał. Fakt, że teraz post jest dość łatwy, nawet niezauważalny, wynika przede wszystkim z mojego przywiązania do naturalnego odżywiania, które nie zanieczyszcza organizmu toksynami. Dzięki temu, że nie dostarczam organizmowi nowych toksyn, podczas postu nie opuszczają one organizmu tak aktywnie i nie zakłócają mojego komfortowego stanu.
Tym, którzy zdecydowali się przejść na naturalną żywność powiem, że po poście zawsze łatwiej jest przejść na naturalną żywność niż w zwykłe dni. Po jednym dniu postu możesz spędzić kolejny dzień na surowej diecie, co będzie dodatkowym plusem. Ja sam, zarówno przed, jak i po długim poście, spędzam kilka dni wyłącznie na surowej diecie, więc sam post przebiega bez komplikacji. Oczywiście w inne dni pozwalam sobie zjeść coś nienaturalnego, ale przed postem i po nim za darmo, bo może to pogorszyć stan podczas samego zabiegu oczyszczania i sprawić, że będzie on nie do zniesienia.
Paul Bragg zaleca prowadzenie długich postów tylko pod nadzorem osoby doświadczonej w tej kwestii, ale przyznaje, że jeśli nie robi się tego na siłę i stopniowo wydłuża się okresy abstynencji od jedzenia, to można obejść się bez pomocy z zewnątrz. W ten sposób nasze zdrowie jest w naszych rękach. Ciągle słyszymy, że dobre zdrowie wymaga dużych pieniędzy na lekarzy, lekarstwa, kliniki, wypoczynek w sanatoriach i tak dalej. Okazuje się jednak, że w kwestii zdrowia pieniądze wcale nam nie pomogą. Metoda pozbycia się chorób jest całkowicie darmowa i wymaga jedynie świadomego podejścia do zdrowia od samego człowieka i odrobiny siły woli (która notabene rozwija się stopniowo w procesie abstynencji od jedzenia).
Post ma leczniczy wpływ nie tylko na ciało, ale także na umysł i zdolności umysłowe. Świadomość staje się trzeźwa, poprawia się pamięć, pojawia się optymistyczny nastrój, smutki przestają niepokoić człowieka, zastępuje je radosny dobry nastrój. Wesołość i optymizm są podstawą szczęścia, samego szczęścia nie można kupić za żadne pieniądze. Szczęście zdobyte za pieniądze okazuje się złudne i szybko zanika, a nawet całkowicie zanika, przynosząc człowiekowi cierpienie nie do zniesienia. Takie szczęście wymaga od człowieka ciągłego odżywiania się w postaci zdobywania nowych rzeczy, delikatności szykownych potraw, uzależnienia od narkotyków, ciągłej zmiany partnerów seksualnych. Szczęście, oparte na pozytywnych emocjach emitowanych przez zdrowe komórki nerwowe zdrowego organizmu, nigdy nie gaśnie, ponieważ pochodzi z wnętrza ludzkiej duszy i nie potrzebuje zewnętrznego pokarmu. Taka osoba sama jest szczęśliwa i bezinteresownie daje szczęście innym. Ale przywilej takiego szczęścia należy tylko do zdrowego ciała, a zdrowia, jak rozumiesz, nie można kupić za pieniądze.
Długotrwała abstynencja od jedzenia (do 40 dni) czyni człowieka mądrym, ponieważ uwalnia cały ukryty potencjał jego ciała, duszy, psychiki i pozwala samodzielnie zarządzać tymi bogactwami. Dlatego wielcy ludzie często uciekali się do długotrwałego postu: Chrystus, Budda, Mojżesz. Pitagoras wymagał od swoich uczniów, aby pościli przez czterdzieści dni, zanim wtajemniczyli ich w tajemnice swojej nauki. Uważał, że tylko czterdziestodniowa wstrzemięźliwość od jedzenia może oczyścić i oświecić umysł do tego stopnia, że staje się on w stanie dostrzec głębię nauki o tajemnicach życia. Długotrwałą abstynencję od jedzenia praktykowali pierwsi chrześcijanie, nazywali to postem. Szkoda, że w dzisiejszych czasach post jest interpretowany wyłącznie jako powstrzymywanie się od mięsa.
Tak, post nie jest łatwy. Wymaga od człowieka cierpliwości i silnej woli. Oto, co pisze o tym Paul Bragg: „Post, wstrzemięźliwość, odpowiednia dieta to cena zdrowia” i więcej: „Kiedy pościsz od tych dni do dziesięciu lub więcej, jesteś na stole operacyjnym Natury. Natura oczyszcza cię ze wszystkiego, co zbędne: ze śluzu, toksyn i innych obcych substancji w twoim ciele. Dlatego zrelaksuj się i zrozum, że zdrowie ma swoją cenę. Te trudności i dyskomfort, których doświadczasz w trakcie postu, to tylko zapłata za zdrowie. Jeśli odmówisz uiszczenia tej skromnej „rzeczowej” opłaty, prędzej czy później i tak będziesz musiał zapłacić za swoje zdrowie. Tylko w tym przypadku zapłata będzie „gotówką” i nie Natura będzie musiała zapłacić, ale lekarze, którzy są zasadniczo ignorantami i za twoje pieniądze nadal nie mogą zapewnić ci prawdziwego zdrowia. Pytanie brzmi, co jest lepsze: płacić „naturalną” zapłatę za zdrowie „od Natury”, czy „gotówkową” zapłatę za zdrowie „od lekarzy”? Weź pod uwagę fakt, że nadal musisz zarobić pieniądze, zanim spłacisz je w szpitalu, a zarabianie pieniędzy nie jest łatwym zadaniem. Poza tym w miejscu pracy oprócz pieniędzy zarabiamy też choroby, które potem trzeba leczyć, oddając to, co zarobiliśmy. Oto błędne koło, z którego można uciec tylko ufając Naturze. a zarabianie pieniędzy nie jest łatwym zadaniem. Poza tym w miejscu pracy oprócz pieniędzy zarabiamy też choroby, które potem trzeba leczyć, oddając to, co zarobiliśmy. Oto błędne koło, z którego można uciec tylko ufając Naturze. a zarabianie pieniędzy nie jest łatwym zadaniem. Poza tym w miejscu pracy oprócz pieniędzy zarabiamy też choroby, które potem trzeba leczyć, oddając to, co zarobiliśmy. Oto błędne koło, z którego można uciec tylko ufając Naturze.
Porównajmy dwa rodzaje medycyny: medyczną i naturalną i dowiedzmy się, któremu z nich chcielibyśmy dać pierwszeństwo w przyszłości.
1. Medycyna, według oficjalnych doniesień, „osiągnęła wielki sukces”, ale mimo to nadal się rozwija, poprawia i obiecuje osiągnąć wielkie wyżyny w przyszłości. Medycyna naturalna nie postępuje, nie udoskonala się i nie udoskonala, bo jest już doskonała, idealna, nienaganna, a nawet boska.
2. Lekarze leczą lekarstwami, a lekarstwo to trucizna. Dlatego leczenie farmakologiczne oznacza wlew dużej ilości trucizny do organizmu ludzkiego. Ta trucizna kumuluje się przez lata, pojawia się wiele innych zaburzeń, które wymagają jeszcze wzmożonej interwencji medycznej. Naturalny post oczyszczający działa w odwrotnym kierunku, usuwa z organizmu wszelkie trucizny, sprawia, że organizm jest czysty, zdrowy i zdolny do samodzielnego radzenia sobie ze wszystkimi chorobami.
3. Leki nie są tanią przyjemnością. Zwłaszcza te nowoczesne, które często są poza zasięgiem naszego zwykłego człowieka. W przypadku choroby opłata za leki może pochłonąć wszystkie pieniądze, które dana osoba zgromadziła przez wiele lat ciężkiej pracy. Zapłata za naturalne oczyszczenie głodowe jest symboliczna. Wyraża się to w wysiłkach, które podejmujemy, aby powstrzymać się od jedzenia. Jeśli chodzi o pieniądze, post nie tylko nie wyciągnie ani grosza z kieszeni, ale wręcz przeciwnie, zaoszczędzi pieniądze.Jeden dzień w tygodniu nie musisz wydawać pieniędzy na jedzenie, więc oszczędzasz.
4. Kiedy idziesz do szpitala, powierzasz swoje zdrowie zupełnie obcej osobie.Czy jesteś pewien, że jest naprawdę dobrym specjalistą i nie popełni błędu w wyborze odpowiedniego toku leczenia? Całkowicie straciłam zaufanie do lekarzy jako dziecko, kiedy zachorowałam… Nie wiem nawet na co zachorowałam, bo każdy zwykły lekarz stawiał sobie diagnozę i wpisywał nowe rozdziały w mojej historii choroby. Najpierw leczono mnie w moim prowincjonalnym miasteczku, ale po miesiącu mój stan okazał się krytyczny i skierowano mnie do stołecznego szpitala dziecięcego w Kijowie. Tam leżałem kilka miesięcy na kroplówce, ale to nie pomogło i przeniesiono mnie do fajnego kijowskiego szpitala dla dorosłych (imienia Szalimowa). Tam wreszcie jakoś sobie z chorobą poradzili i wypisując mi gratulowali, że moja choroba jest nieuleczalna i pozostanie w ukryciu do końca życia, a pod koniec życia (do 40. czy to koniec życia? ale tak powiedzieli lekarze) może będę miał raka wątroby. Dlatego doradzono mi trzymanie się ścisłej diety do końca życia (dziękuję za to, chociaż raz nakierowałeś mnie na właściwą drogę), nieuprawianie sportu, niepodnoszenie ciężarów, regularne odwiedzanie szpitala, poddawanie się procedur, brać leki (których lista była po prostu koszmarna) i pogodzić się z myślą, że jestem osobą chorą, chorą na całe życie (a miałam wtedy zaledwie 14 lat). Nie mówiąc już o tym, że przygody w szpitalach zrujnowały moich rodziców. Pytanie brzmi, kto jest winny? Czy wiesz, jaka jest odpowiedź? JA JESTEM! Jest winny powierzenia tego, co w życiu najcenniejszego – zdrowia, i komu (?) powierzeniu – amatorom w tej materii, którzy nie potrafią nawet wyleczyć się z własnych chorób. przynajmniej raz skierował mnie na właściwą drogę), nie uprawiać sportu, nie podnosić ciężarów, regularnie odwiedzać szpital, poddawać się zabiegom, przyjmować leki (których lista jest po prostu przerażająca) i pogodzić się z myślą, że jestem osoba chora, chora na całe życie (a potem właśnie skończyłam 14 lat). Nie mówiąc już o tym, że przygody w szpitalach zrujnowały moich rodziców. Pytanie brzmi, kto jest winny? Czy wiesz, jaka jest odpowiedź? JA JESTEM! Jest winny powierzenia tego, co w życiu najcenniejszego – zdrowia, i komu (?) powierzeniu – amatorom w tej materii, którzy nie potrafią nawet wyleczyć się z własnych chorób. przynajmniej raz skierował mnie na właściwą drogę), nie uprawiać sportu, nie podnosić ciężarów, regularnie odwiedzać szpital, poddawać się zabiegom, przyjmować leki (których lista jest po prostu przerażająca) i pogodzić się z myślą, że jestem osoba chora, chora na całe życie (a potem właśnie skończyłam 14 lat). Nie mówiąc już o tym, że przygody w szpitalach zrujnowały moich rodziców. Pytanie brzmi, kto jest winny? Czy wiesz, jaka jest odpowiedź? JA JESTEM! Jest winny powierzenia tego, co w życiu najcenniejszego – zdrowia, i komu (?) powierzeniu – amatorom w tej materii, którzy nie potrafią nawet wyleczyć się z własnych chorób. chora na całe życie (a miałam wtedy tylko 14 lat). Nie mówiąc już o tym, że przygody w szpitalach zrujnowały moich rodziców. Pytanie brzmi, kto jest winny? Czy wiesz, jaka jest odpowiedź? JA JESTEM! Jest winny powierzenia tego, co w życiu najcenniejszego – zdrowia, i komu (?) powierzeniu – amatorom w tej materii, którzy nie potrafią nawet wyleczyć się z własnych chorób. chora na całe życie (a miałam wtedy tylko 14 lat). Nie mówiąc już o tym, że przygody w szpitalach zrujnowały moich rodziców. Pytanie brzmi, kto jest winny? Czy wiesz, jaka jest odpowiedź? JA JESTEM! Jest winny powierzenia tego, co w życiu najcenniejszego – zdrowia, i komu (?) powierzeniu – amatorom w tej materii, którzy nie potrafią nawet wyleczyć się z własnych chorób.
W przypadku medycyny naturalnej nie musisz nikomu powierzać swojego zdrowia. Musisz ufać tylko Naturze i jej sprawiedliwym prawom. Jeśli zachorujesz, jest to sygnał od Natury, że twoje ciało jest niezdrowe i pełne toksyn. Do twojego domu pukają padlinożercy (infekcje), których Natura wysłała, aby oczyścić twoje ciało ze śmieci. Przestań jeść i pość przez kilka dni, tak długo, aż poczujesz się lepiej. A potem nie zapomnij podziękować Naturze za to, że dała ci tak prosty sposób na pozbycie się wewnętrznego zanieczyszczenia, a teraz nie będziesz musiał uciekać się do usług amatorów w białych fartuchach. Tym, którzy mają choć odrobinę rozsądku w głowie radzę nie czekać na sygnał Natury, tylko zawczasu zacząć oczyszczać swój organizm. Czy to nie cudowne, kiedy możesz z dumą powiedzieć: „Moje zdrowie jest w moich rękach!”
5. Każdy z leków ma swoje skutki uboczne. Rozpoczynając leczenie, człowiek leczy jeden narząd, a drugi kaleczy, uzależniając się tym samym od szpitali, lekarzy i lekarstw. Medycyna naturalna nie ma skutków ubocznych. Chociaż warto uznać, że jeden efekt uboczny może nadal wystąpić. Jeśli dana osoba nie przestrzega postu i od razu rozpoczyna długotrwałe oczyszczanie, doprowadzi to do silnego uwolnienia toksyn z komórek do krwi, co może skutkować ciężkim zatruciem, a nawet śmiercią. Pamiętaj to! Nic się nie stanie z jednodniowego lub trzydniowego postu, ale jeśli od razu zamilkniesz na 10 dni, konsekwencje mogą być katastrofalne.
Oto moja rada. Kiedy pierwszego dnia pościsz, pamiętaj, jaki będziesz mieć drugiego dnia. Drugiego dnia poczujesz się źle, kurz wyschnie, pojawią się zawroty głowy, swędzenie całego ciała i inne nieprzyjemne odczucia. Ten stan wynika z faktu, że żużle i toksyny wypełniły twoją krew, aby następnie opuścić ciało wraz z moczem. Zapamiętaj to uczucie! To sygnał, że w twoim organizmie jest za dużo trucizny i nie powinieneś ryzykować przedłużania postu. Pość jeden dzień w tygodniu, aż drugiego dnia poczujesz się lekki i wolny od dyskomfortu. Oznacza to, że pierwsza warstwa toksyn opuściła twoje ciało i możesz zacząć pogłębiać swoje napady głodu. Teraz możesz pościć przez dwa dni, trzeciego znów poczujesz, że toksyny wypełniły twoją krew. Pościć jeden tydzień przez jeden dzień, a drugi przez dwa. W tym trybie szybko, aż trzeciego dnia znów zacznie pojawiać się lekkość w ciele. Teraz będziesz już wiedział, że kolejna warstwa toksyn bezpiecznie opuściła Twój organizm i możesz rozpocząć trzydniową głodówkę. Kontynuuj w ten sposób w przyszłości, a to zagwarantuje ci sukces. Radzę też zdecydowanie zakupić literaturę na temat postu. Dostarczy Ci nie tylko niezbędnej wiedzy, ale także przygotuje Cię mentalnie. Podczas długiego postu powinieneś okresowo ponownie czytać tę literaturę, aby mieć większą pewność, że robisz wszystko dobrze. Kontynuuj w ten sposób w przyszłości, a to zagwarantuje ci sukces. Radzę też zdecydowanie zakupić literaturę na temat postu. Dostarczy Ci nie tylko niezbędnej wiedzy, ale także przygotuje Cię mentalnie. Podczas długiego postu powinieneś okresowo ponownie czytać tę literaturę, aby mieć większą pewność, że robisz wszystko dobrze. Kontynuuj w ten sposób w przyszłości, a to zagwarantuje ci sukces. Radzę też zdecydowanie zakupić literaturę na temat postu. Dostarczy Ci nie tylko niezbędnej wiedzy, ale także przygotuje Cię mentalnie. Podczas długiego postu powinieneś okresowo ponownie czytać tę literaturę, aby mieć większą pewność, że robisz wszystko dobrze.
6. Gdy osoba zachoruje, trafia do szpitala. Nikt nie chce tam iść, bo to miejsce to prawdziwy diabeł. Pacjenci szpitali odczuwają z tego powodu intensywny dyskomfort, co pogarsza proces gojenia. Istnieje duże prawdopodobieństwo złapania jakiejś innej choroby przez zakażoną strzykawkę, a czasem po prostu przez powietrze. Zła aura szpitala, na którą składają się cierpienia tysięcy pacjentów, którzy przez niego przeszli, niewidocznie oddziałuje na osobę, która trafiła do tej placówki.
W przeciwieństwie do tego post oczyszczający zwykle odbywa się w zaciszu własnego domu. Człowiek nie jest zamknięty w czterech ścianach z zatęchłą, cuchnącą atmosferą wybielaczy i leków. Wręcz przeciwnie, zaleca się spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu, wychodzić na łono natury, wygrzewać się na słońcu. Nie ma ograniczeń, główną zasadą jest to, że podczas postu człowiek musi robić to, na co ma ochotę.
7. Człowiek, który ufa lekom, wcześnie się starzeje, a jego starość jest straszna, bo pełna chorób i czyni go inwalidą. Taka osoba umiera w agonii, zbliża się do śmierci w szpitalnym łóżku pod zakraplaczem, a śmierć odbiera jako wybawienie od cierpienia. Osoba ufająca Naturze, która oczyszcza swój organizm, dożywa sędziwego wieku, zachowując przy tym tak idealne zdrowie, jakie w naszym świecie spotyka się tylko u noworodków. Do śmierci podchodzi filozoficznie, wyczuwa jej nadejście i rozumie, że śmierć jest tylko przejściem do innego, doskonalszego świata, na który słusznie sobie zasłużył swoim harmonijnym stylem życia.
Te dwa całkowicie przeciwne rodzaje medycyny istnieją w naszych czasach. I każdy ma wybór, którą drogą ma podążać. Dokładniej, wybór istnieje tylko dla tych osób, które są świadome swojego zdrowia. Ci, którzy wolą nie myśleć o zdrowiu, są pozbawieni tego wyboru. W związku z tym tracą również prawo do obwiniania kogokolwiek w przyszłości, czy to w niewłaściwym leczeniu, czy w wysokich kosztach leków, czy w niesprawiedliwości losu, czy w przedwczesnej śmierci.
Czy podoba Ci się przepis? Proszę napisać komentarz na Facebooku